Jakiś czas temu zrobiłam szydełkowy szal. Całkiem spory, ponad 40 cm szerokości, 180 długości, z mieszanki wełny z akrylem w kolorze krwistoczerwonym. Na żywo jest własnie taki - piękna, głęboka czerwień. To, co z kolorem zrobił mój aparat (albo raczej bylejaki fotograf:) to już inna sprawa...
Szal jest ażurowy, ale grzejący, czyli naprawdę fajny. Zrobiłam go bardzo prostym wzorkiem, którego schemat umieszczam niżej (bo mam tendencję do zapominania, a tak będę wiedziała, że gdzieś go mam:) Liczba początkowych oczek łańcuszka musi był podzielna przez 15, plus 1.
Szalik, albo apaszkę robi się błyskawicznie, postanowiłam więc wykorzystać w podobny sposób resztki zdecydowanie cieńszej wełny owczej w kolorze śliwkowym węgierkowym (wiem, na zdjęciu znowu nie widać koloru...) i tworzę podobny szaliczek, nieco węższy i delikatniejszy, ale tez grzejący.
Pierwszy na szydełku 2,5mm, drugi na 1,75.
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za wszystkie Wasze wizyty i pozostawione komentarze. Sprawiacie mi nimi prawdziwą radość:)